On mi umierał już tak wiele razy, a ja zawsze modliłam się o cud. Brałam go na ręce słabiutkiego, sinego, umierającego. Tomuś nie miał siły płakać, poruszać główką. Nie każde dziecko, które rodzi się z wadą serca, umiera na oczach swojej mamy, nie każde potrzebuje reanimacji, i ratunku zaraz po urodzeniu. Tomuś urodził się bardzo chory, z jedną komorą serca, zrośniętym pniem płucnym. Gdyby lekarze spóźnili się ze specjalnym lekiem – Prostinem, Tomuś pewnie nie przeżyłby pierwszej doby. Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/serduszkotomka
(więcej…)