Uciec z więzienia własnego umysłu. Zbiórka Igorka kończy się dziś. Damy radę?

Ile ciosów od losu może spaść na jednego maleńkiego chłopca? Ile chorób jest w stanie unieść, ile wytrzyma cierpień? Igor został zamknięty w świecie, do którego nikt poza nim nie ma dostępu. Jego umysł, nie radząc sobie z bodźcami świata zewnętrznego, stworzył niewidzialny mur. W świecie Igora nie ma czułych słów mamy, nie ma wesołych głosów innych dzieci, nie ma radości. Jest tylko on sam, mrok, który wprowadził autyzm i pustka… Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/igor-florkowski

Reklama

Fot. siepomaga.pl

 

Reklama

Autyzm zamyka dziecko niczym w wiezieniu, sprawia, że traci ono kontakt z rzeczywistością, gubiąc się w labiryncie własnych myśli. Jego głowa staje się więzieniem z zakazem odwiedzin. Regres w rozwoju Igora doprowadził do tego, że przestał on komunikować się ze swoimi rodzicami.

Z początku, kiedy jeszcze nie została postawiona diagnoza, wszystko wydawało się nawet zabawne. Niezainteresowany konwencjonalnymi zabawkami chłopiec, rozrzucał je wszystkie na boki, potem brał stojący nieopodal kosz i zakładał go na głowę. Następnie biegał tak przez wiele długich godzin. Trochę jak rycerz w za dużym hełmie. To była jedna z jego ulubionych zabaw. Podobnie jak bieganie z kąta w kąt i krzyczenie przy tym ile sił w płucach. Innym zajęciem chłopca było gaszenie i zapalanie światła, otwieranie i zamykanie drzwi. I tak bezustannie, wcale się przy tym nie męcząc i nie nudząc. Angażował się w te czynności tak, jakby we wszechświecie nie istniało nic poza tym.

Potem nikomu już nie było do śmiechu. Chłopiec coraz dalej zapuszczał się w labirynt własnych myśli, zaczął wznosić jeszcze wyższe i grubsze mury, odgradzające go od naszego świata. To smutne, kiedy własne dziecko przestaje reagować na swoje imię. Do tego Igor zapomniał słów, które przecież już tak dobrze znał. Nie przeszkadza mu również, że ma mokrą pieluchę albo że się uderzy. Chłopczyk nie odczuwa bólu. Nawet tak naturalna dla maluchów rzecz, jak wskazywanie z zaciekawieniem na nieznane przedmioty, przestała być jedną z jego umiejętności.

Po tych niepokojących symptomach zdecydowano się na przeprowadzenie badań. Wizyty u licznych specjalistów nie pozostawiły złudzeń. Słowo Autyzm na dobre ulokowało się w rzeczywistości rodziny, zaczęło stanowić o jej kształcie. Wszystkie niepokojące zachowania Igora  w końcu zyskały swoją nazwę. Było wiadomo, co oddala chłopca od rodziców i sprawia, że staje się nieobecny. Niezainteresowanie kontaktami społecznymi, brak komunikacji słownej i pozasłownej oraz regres nawyków higienicznych to nie wszystko. Do tej długiej listy dochodzą jeszcze zachowania agresywne i autoagresywne. Igor nie czuje bólu i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużą krzywdę sobie robi, kiedy wbija się drobnymi ząbkami w własną rękę albo wtedy, gdy zaczyna szczypać się do czerwoności.

To jednak nie wszystko. Mama Igora pamięta tę noc, która pokazała, że w głowie jej synka przyczaiła się jeszcze jedna choroba.  W nocy obudziły ją dźwięki z pokoju synka – był rozbudzony, trząsł się. Myślała, że Igorek ma zły sen, on jednak nie reagował. Szybko okazało się, że to, co wzięła za koszmar, było atakiem padaczki. Ataki męczą chłopca co noc, powodując zaniki pamięci – są jak naciśnięcie przycisku RESET w komputerze, sprawiając, że Igor traci sprawność intelektualną i poprzednio nabyte umiejętności. Jednego dnia pisze literki w zeszycie, drugiego, po ataku, bierze długopis i bezradnie patrzy w pustą kartkę. Już nie pamięta…

Badania wykazały, że to niedotlenienie podczas porodu jest prawdopodobnie przyczyną dramatu chłopca. Teraz trzeba walczyć z jego skutkami. Mama błaga prosi o pomoc, by Igor brał udział w kolejnych zajęciach terapeutycznych. Synek się wtedy, wycisza, uspokaja, przestaje być agresywny, co często się niestety zdarza, bo gdy tylko czegoś nie rozumie albo ma za dużo bodźców, pojawia się histeria lub agresja. Poprawia się tez koncentracja i zdolność nauki, zmniejsza ilość napadów. Niesamowite efekty daje tez dogoterapia..

Autyzm i padaczka zamknęły Igora w więzieniu umysłu, pilnują go niczym strażnicy. Wspólnymi siłami możemy jednak go wydostać. Wystarczy jedna złotówka, jeden sms, jedno udostępnienie lub jedno słowo wsparcia. Wyciągnijmy do Igora pomocną dłoń, inaczej ten mały chłopiec pozostanie uwięziony na zawsze! Prosimy was o pomoc, razem możemy skruszyć ten niewidzialny mur, cegiełka po cegiełce i sprawić, że już niedługo Igor powie swoim rodzicom, jak bardzo ich kocha. 

Close Menu