Nauczycielka płakała przed rodziców: „Ludzie będą odchodzić z pracy”

„Witam serdecznie. Licze na publikację mojego listu. Mam nadzieję, że się ukaże i ludzie zobaczą rzeczywistość.” – pisze Pani Maja w świadomości do redakcji. 

Reklama

Fot. tosiedzieje.pl

 

Reklama

„Otóż, skończyłam 3 lata temu studia – studiowałam jednocześnie dwa kierunki jednocześnie,wszystkie nauczycielskie. Po studiach rozpoczęłam prace w szkole, jako wychowawca i nauczyciel klas 1-3 w jednych z Warszawskich szkół. Angażowałam się całym sercem – przygotowywałam zajęcia, byłam na każde zawołanie dyrekcji. Co miesiąc na moje konto wpływało – 1983 zł, z czego 1200 płaciłam za pokój w Warszawie. Mieszkałam z ludźmi ze wschodu.

Jednakże, z racji, iż młodo wyglądałam, rodzice szukali problemu w moich działaniach. Często chodzili do dyrekcji, byli bardzo rozszczeniowi. Pracowałam w szkole -3/4 godziny dziennie, wracam do pokoju i drugie tyle robiłam lekcje i przygotowywalam zajęcia. Często wracałam bezsilna i zmęczona. Ze względu na traktowanie mojej osoby przez rodziców, często płakałam. Nie miałam wsparcia u dyrekcji. Dodatkowo nie było mnie na nic stać – musiałam utrzymać się za 700 zł. Zatrudniłam się w jednym fast food, aby cokolwiek odlozyc. Zrezygnowałam z pracy w szkole. Zrezygnowałam z nauczania. Dzis kończę inne studia, pracuje w międzynarodowej firmie. Było mi ciężko, ale zmieniłam swoją sytuację. Dlatego bardzo wspieram nauczycieli. Liczę, że uda się znaleźć porozumienie. Napisałam ten list, aby pokazac, iż jeśli rząd i rodzice dalej będą tak traktować nauczyciela – ludzie będą odchodzić z pracy. Pozdrawiam.”

Close Menu