Warszawa: Miała opiekować się zwierzętami, a się nad nimi znęcała

„W miniony piątek kolejny raz już byliśmy na interwencji u Ewy O. skazanej za znęcanie się nad psami” – pisze Pogotowie dla Zwierząt, które publikuje wstrząsające relację i historię osoby, która uchyla się wymiarowi sprawiedliwości i ludziom, którzy chcą ją ukarać. 

Reklama

Reklama

„Podczas wspólnej akcji z policją odebraliśmy połowę stada zwierząt. Głośno o Ewie O. było kilka lat temu gdy w Halinowie, w powiecie mińskim. Wtedy znęcała się nad 16 swoimi psami poprzez głodzenie ich i trzymanie ich w szopie. Psy jej odebrano. Po kilku latach procesu sąd uznał oskarżoną prawomocnie winną znęcania się nad zwierzętami i wymierzył jej karę grzywny oraz orzekł przepadek psów. Zakazu posiadania zwierząt jednak nie było.

Okazało się iż Ewa O. znana jest także z tego iż oszukuje ludzi twierdząc, iż prowadzi zbiórki na potrzebujące zwierzęta np. konie. Kobieta na facebooku pod fałszywym imieniem i nazwiskiem (tym razem Jovita C.) założyła profil i przyjmowała zwierzęta na dom tymczasowy. Niektóre jej ginęły, inne żyły w odchodach niesprzątanych tygodniami. Współpracowała także z organizacją ds. ochrony zwierząt z województwa świętokrzyskiego. To nie koniec działalności kobiety. Ogłaszała się na portalach jako psi psycholog. Ludzie korzystali z jej usług. W miniony piątek tą działalność się zakończyła. W końcu ustaliliśmy gdzie przebywa i postanowiliśmy sprawdzić w jakich warunkach trzyma zwierzęta.

Wspólnie z policją udaliśmy się do jej mieszkania. Mieliśmy dużo szczęścia, bo właścicielka zwierząt akurat była spakowana i opuszczała mieszkanie. W mieszkaniu zostano ponad 20 zwierząt. Fretki, koty, szczury, psy, koty i królik trzymane były na 48 metrach kwadratowych. Żyły we własnych odchodach, niesprzątanych od dawna. Część zwierząt trzymana była w szafce na buty, bez możliwości wyjścia, inne były poranione, ze złamaniami łap, a nawet zanikiem kości, który to powstał od nieleczonego stanu zapalnego kończyn. Zabraliśmy połowę zwierząt, wobec których kobieta znęcała się i które miały obrażenia. Ustaliliśmy także świadków, którzy potwierdzili, iż Ewa O. utrzymuje psy w mieszkaniu po kilkanaście godzin bez wychodzenia z nimi na dwór. Znajomi kobiety opowiadali, iż gdy była zdenerwowana potrafiła nawet rzucić psem o drzwi – mówi Grzegorz Bielawki z „Pogotowia dla Zwierząt”.

W miniony piątek po interwencji i odbiorze zwierząt Ewa O. zmieniła mieszkanie i przeprowadziła się do podwarszawskich Marek. Jej nowy adres zna obecnie tylko policja, która wezwała ją by przedstawić zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Wszystkie odebrane zwierzęta: fretki, szczury, koty i królik trafiły do lecznicy. Biegli po ich badaniu potwierdzili iż zwierzęta utrzymywane były w niewłaściwych warunkach bytowania a ich obrażenia powodowały ból i cierpienie. Lekarze weterynarii udzieli odebranym zwierzętom niezbędnej pomocy; zabezpieczyliśmy je jako Pogotowie dla Zwierząt.

Tymczasem na portalach z ogłoszeniami Ewa O. nadal ogłasza się, że świadczy usługi dla zwierząt, wyprowadza je na spacery, przyjmuje na hotel i świadczy porady psychologiczne dla psów”.

 

Close Menu