Przeleciał nad lotniskiem wstrzymując loty. Przesłuchała go policja. Okazało się, że… miał wszystkie pozwolenia

Wczoraj pisaliśmy o pilocie, który wstrzymał loty na kilkadziesiąt minut na lotnisku Chopina. Wleciał on awionetką w strefę w której nie wolno latać. Z tego też powodu lotnisko myślało początkowo, że obiekt jest dronem. Teraz okazuje się, że pilot… miał wszystkie pozwolenia!

Reklama

Fot. Pixabay

Do wydarzenia doszło we wtorek. 25 rejsów było opóźnionych z powodu przelotu niewielkiego samolotu na Lotnisku Chopina.

Reklama

Po tym, jak pilot zorientował się, że jest poszukiwany, sam zgłosił się na policję i… przedstawił dokumenty potwierdzające, że lot odbył się zgodnie z prawem.

Okazało się, że pilot maszyny jest pracownikiem firmu fotogrametrycznej Opegieka, a lot miał na celu przetestowanie lasera w badaniu roślinności. Centrum opublikowało nawet oświadczenie w tej sprawie.

„Lot odbywający się na pułapie 1350m nad terenem lotniska był w pełni bezpieczny. Zielone światło emitowane przez samolot było efektem zastosowania najnowszego, dwuspektralnego skanera Riegl VQ-1560i-DW, umożliwiającego obecnie najbardziej precyzyjną rejestrację i interpretację danych. Użycie tej technologii pozwoliło na bardzo szybkie pozyskanie danych oraz możliwie najkrótsze przebywanie samolotu w rejonie zwiększonego ruchu lotniczego” – zapewnia firma.

Ponadto Opegika przekonuje, że ma szereg zezwoleń na lot:

• zgodę na lot wydaną przez Prezydenta m.st. Warszawy
• zgodę na lot wydaną przez Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego
• zgodę na lot wydaną przez Polska Agencję Żeglugi Powietrznej
• zaświadczenie Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego o uprawnieniu do wykonywania operacji lotniczych
• uzgodnienia z Senior Kontrolerem APP (zbliżanie) przed rozpoczęciem lotu.

Jeżeli rzeczywiście wszystkie procedury zostały dochowane znaczy to, że w którymś miejscu musiała zawieść komunikacja.

Close Menu