„Oglądasz porno, powiemy rodzinie”. Internauci w szoku. Czy mają się czym przejmować?

Na skrzynki polskich internautów trafiają wiadomości sugerujące, że ktoś wie, że oglądali oni filmy dla dorosłych. W przypadku braku zapłaty grożą, że powiedzą o tym wszystkim znajomym. Czy rzeczywiście mają dane?

Reklama

Fot. Pixabay

 

Reklama

Internauta, który przestraszył się tej wiadomości zwrócił się o pomoc do specjalistycznego portalu Nibezpiecznik.pl.

„Umieściłem wirusa na stronie porno, którą odwiedziłeś. Kiedy zacząłeś odtwarzać film wszystkie kamery w urządzeniach jakie posiadasz zaczęły nagrywać obraz. To nie wszystko – wirus przejął twoje dane do logowania, wszystkie adresy znajomych i rodziny. Mam zrzuty ekranu. Wiemy, że oglądasz porno, powiemy rodzinie. Oto mój portfel płatności Bitcoin. Zrobisz jak uważasz. Twój wybór” – brzmi wiadomość otrzymana na skrzynkę jednego z internautów cytowanego przez Niebezpiecznik.

Specjaliści zagłębili się w maila i wiedzą już, że jest to kłamstwo. Ktoś rozsyła tego typu wiadomości licząc na to, że trafią na osobę, która zapłaci. Wiadomości tego typu krążą w sieci od lat, zawsze jednak dotyczą czego innego.

Trudno nie natknąć się w sieci na treści pornograficzne. Wystarczy kliknąć na nieodpowiedni link i od razu „wyskoczą” nam reklamy w formie pop-upów z treściami dla dorosłych.

Żeby nie było wątpliwości, wchodzenie na strony z filmami dla dorosłych, rzeczywiście może być niebezpieczne. Pop-upy, które na nich wyskakują mogą zawierać niechciane oprogramowanie, które może zarówno spowolnić nam procesor, wykorzystując go do niejasnych operacji, jak i wykraść nasze dane.

Close Menu