Fabryka autobusów MAN w Starachowicach od najbliższego poniedziałku znacząco zwalnia moce produkcyjne, konsekwencją czego od poniedziałku do pracy nie przyjdzie aż 3 tysiące pracowników.
Reklama
Reklama
Zmiany w starachowickiej fabryce związane są przede wszystkim z brakiem dostępu do części niezbędnych do wyprodukowania nowych pojazdów.
Przewodniczący Solidarności w firmie zapowiedział, że od 23 marca wstrzymana będzie praca spawaczy, lakierników i znacznej części montażystów. Wstępnie oszacowano, że przestój potrwa około 3 tygodnie. Jak dodał, przez najbliższy tydzień w firmie zjawią się jedynie pracownicy odpowiedzialni za wykończenie prawie gotowych do użytku autobusów.
Trwają negocjacje dotyczące rozliczeń z pracownikami. Obecnie wiadomo tylko, co będzie w tym tygodniu. Nie została określona dalsza perspektywa, co zaniepokoiło Przewodniczącego.
Zarząd firmy przyznaje, że postępująca epidemia w sposób znaczący przyczyniła się do utrudnień w funkcjonowaniu fabryki i podkreśla, że dalsze kroki zostaną uzależnione od decyzji rządu, który – w razie potrzeby – może przyznać rekompensatę pieniężną.